8 września 2018

Czekoladowa wieża ptysiowa z pierniczkami i nutą pomarańczy


Każdy z nas ma marzenia- większe, mniejsze, ale marzenia, o których często nikomu nie mówimy. Od dłuższego czasu marzy mi się Paryż!! Chciałabym poznać francuską kulturę, kuchnię, zobaczyć Łuk Triumfalny, zwiedzić muzeum Luwr i przede wszystkim usiąść pod wieżą Eiffla i podziwiać ją w końcu na żywo ;). Spytacie, co to ma wspólnego z dzisiejszym przepisem? Ta czekoladowa wieża ptysiowa z pierniczkami i nutą pomarańczy to moja własna 60-cio centymetrowa wieża Eiffla, która od tej chwili walczy w konkursie "Apetyt na Kopernika". Trzymajcie kciuki! Kto wie, może za jakiś czas wyślę Wam pozdrowienia z Paryża...?  :D

#appetytnakopernika
#fckopernik


Składniki:

Ciasto ptysiowe:
250 ml mleka
250 ml wody
200 g masła
1 łyżka cukru
350 g mąki pszennej
40 g naturalnego ciemnego kakao
9 jajek rozmiar M

Posypka piernikowa:
2 pierniki Kopernik serca lukrowane o smaku pomarańczowym
4 łyżki cukru gruboziarnistego

Orange Curd:
50 ml soku z pomarańczy, świeżo wyciśniętego
2 łyżki cukru (30 g)
mała szczypta soli
2 żółtka
50 g masła

Krem piernikowo-pomarańczowy:
250 g śmietanki kremówki 36%, dobrze schłodzonej
1 łyżka cukru pudru
250 g serka mascarpone
cały powyższy Orange Curd
3 pierniki Kopernik serca lukrowane o smaku pomarańczowym

Karmel:
500 g cukru
100 ml wody

Do dekoracji:
kilka sztuk pierników Kopernik serca lukrowane o smaku pomarańczowym
skórka z pomarańczy



Przygotowanie:


Posypka piernikowa: Pierniczki zmielić w młynku do kawy na piach, następnie wymieszać z gruboziarnistym cukrem.

Ciasto ptysiowe: Wodę, mleko, cukier oraz pokrojone w kostkę masło umieścić w garnuszku, zagotować do rozpuszczenia się masła. Wsypać przesianą mąkę wymieszaną z kakao i mieszając trzymać jeszcze chwilę na ogniu. Powstanie bardzo gęsta masa. Zdjąć z ognia i wystudzić. Do ostudzonej masy dodawać po kolei jajka i dobrze miksować (masa będzie wyglądać na zwarzoną, ale po chwili się ujednolici).  

Piekarnik rozgrzać na 200 st.C. Ciasto ptysiowe przełożyć do rękawa cukierniczego z okrągłą końcówką. Na dużą płaską blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia wyciskać małe okrągłe porcje ciasta, zachowując odległości pomiędzy ptysiami.  Ptysie posypać z góry piernikową posypką.

Gdy wyciśniemy pierwszą blaszkę ptysi, należy wstawić je do piekarnika i upiec w 200 st.C przez ok. 12-14 minut, aż wyrosną. W międzyczasie wyciskać kolejną porcję ptysi. Upieczone ptysie wyjmować z piekarnika i pozostawiać do całkowitego wystudzenia.


Orange Curd: Sok z pomarańczy, cukier, sól oraz żółtka umieścić w metalowej misce, roztrzepać i umieścić nad garnuszkiem z gotującą się wodą. Nieustannie ubijając podgrzewać, aż masa wyraźnie się spieni i będzie gorąca. Dodać pokrojone w kostkę masło i trzymać nad parą jeszcze kilka minut, aż Orange Curd zgęstnieje. Wystudzić.

Krem piernikowo-pomarańczowy: Serek mascarpone krótko zmiksować dodając łyżka po łyżce ostudzony Orange Curd. Pierniczki zmielić w młynku do kawy na piach i wmieszać do masy z mascarpone. W osobnej misce ubić na sztywno schłodzoną śmietankę kremówkę dodając pod koniec cukier puder. Bitą śmietanę połączyć z piernikowo-pomarańczowym serkiem mascarpone (najlepiej krótko zmiksować). W razie potrzeby dosłodzić krem wedle upodobań.

Ostudzone malutkie ptysie nadziać od dołu kremem. Najłatwiej za pomocą rękawa lub szprycy cukierniczej z długą, cienką i okrągłą końcówką.

Karmel: Cukier wsypać do garnuszka, zalać wodą. Podgrzewać, aż cukier się rozpuści i powstanie bursztynowy karmel. Potrwa to kilka minut, nie należy mieszać karmelu, można jedynie delikatnie przechylać garnek w jedną i drugą stronę.

Nadziane kremem ptysie ostrożnie maczać od spodu w gorącym bursztynowym karmelu i przyklejać do przygotowanego wcześniej stożka z brystolu pokrytego papierem do pieczenia (mój stożek miał 60 cm wysokości i średnicę podstawy ok. 15 cm). Ptysie sklejać od dołu do góry tworząc efektowną piramidę, gdzieniegdzie przyklejając pierniki serca Kopernik, a na koniec w luki skórkę pomarańczową. Na koniec wziąć do ręki widelec i maczając go w karmelu polewać wierzch ptysiowej piramidy, tworząc nitki, które będą otulać wieżę. Jeśli karmel w garnuszku zastygnie, wystarczy ponownie go podgrzać na małym ogniu, aż znów będzie płynny (uważajcie, by go nie przypalić- będzie wtedy gorzki).

Czekoladową wieżę ptysiową najlepiej podawać od razu- z czasem ptysie miękną, a karmelowe nici pod wpływem wilgoci się rozpuszczają. Smacznego!

4 komentarze:

  1. Takie coś to bym jadł non stop tak naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie piękne, naprawdę, nie wiem czemu taki grudniowy przepis pojawia się na jesień , ale to jest cudneeeee

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygląda słodko :)
    https://zwyczajny-ja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post
    Niedawno zaczęłam blogować, zapraszam serdecznie też do mnie ;)
    Pozdrawiam https://poradyracjonalistki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń